Dowcipy tygodnia
- Co ma wspólnego blondynka i informatyk?
- ???
- Problemy ze stringami ;)

--------

Więzienie. Dzień egzekucji. Na korytarzu kolejka skazańców. Wchodzi pierwszy. Kat ma małe pytanko:
- krzesełko, powieszonko czy rozstrzelanie?
- eeee... niech bedzie krzesełko
Koleś siada na krzesełku, kat zaciera łapska i ciągnie za wajhę... nic się nie dzieje... jeszcze raz - nic... jeszcze raz - nic...
- no cóż - zgodnie z zasadą - jesteś ułaskawiony... no to co... następny!
- o! dzięki! - więzień wstaje z krzesła i wychodząc, kiedy mijał sie z następnym klientem wycedził: "krzesło jest popsute".
Kumpel wyczaił o co chodzi. Kat pyta:
- no to co... krzesełko, powieszonko czy rozstrzelanie?
- krzesełko!!!
- dobrze - pan siada...
I znowu kat zaciera łapska i ciągnie za wajhę... nic ... jeszcze raz - nic... jeszcze raz - nic...
- no cóż - zgodnie z zasadą - jesteś ułaskawiony... następny!
Ten też podczas wyjścia zdążył przekazać cichaczem nastęnemu": "krzesło jest popsute".
Wchodzi trzeci koleś a kat:
- no to co... krzesełko, powieszonko czy rozstrzelanie?
A ten:
- ja wiem... hmmm... krzesło popsute to nie wiem... może rozstrzelanie?

--------

Szedł facet ulicą i zobaczyŁ nowy sklep. Myśli sobie - wpadnę. Wita go miły, uśmiechnięty sprzedawca:
- Dzień dobry, w czym możemy panu pomóc, co chciałby pan kupić?

Facet się zastanowił i mówi:
- Rękawiczki.
- To proszę podejść do tamtego działu.

Facet idzie do wskazanego działu i mówi:
- Potrzebuję rękawiczki.
- Zimowe czy letnie?
- Zimowe.
- To proszę przejść do następnego działu.

Facet poszedł:
- Dzień dobry, potrzebuję zimowe rękawiczki.
- Skórzane czy nie?
- Skórzane.
- To proszę podejść do działu następnego.

Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
- Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki.
- Z klamerką czy bez?
- Z klamerką.
- Proszę podejść do następnego stoiska.

Facet już wkurzony, ale idzie nic nie mówiąc:
- Potrzebuję rękawiczki, zimowe, skórzane, z klamerką.
- Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
- Na rzepy.
- Zapraszam do działu naprzeciwko.

Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
- Proszę przestać nade mną się znęcać, dajcie mi rękawiczki i pójdę sobie!
- Proszę pana, proszę nabrać cierpliwości, chcemy panu sprzedać dokładnie takie, jakie pan potrzebuje.

Facet idzie dalej:
- Proszę o rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką na rzepy.
- A jaki kolor?

Aż tu nagle otwierają się drzwi do sklepu, wchodzi klient z sedesem świeżo wyrwanym z podłogi, od którego odstają kawałki glazury, niesie go na wyciągniętych rękach, podchodzi do lady i krzyczy:
- Taki mam sedes, taką glazurę, dupę wam wczoraj pokazałem, dajcie mi papier toaletowy!

--------

Idą dwie blondynki i śpiewają:
- Ja mam 20 lat, ty masz 20 lat, przed nami ósma klasa...

--------

Facet u fryzjera:
- Niech mnie pan krótko opier***
- Ty ch***

--------


Jade autobusem. Nie jest za luzno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak sie do niego zwrócić Per Ty, czy przez Pan?

Pomyślmy logicznie: Autobus jest ekspresowy. Jeśli meżczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piekne, znaczy to, że i kobieta jest piekna.

W naszej dzielnicy sa dwie piekne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jade. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz na delegacji....

- Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?


Dowcipy różne

- - - - - - - - - -

Do sklepu spozywczego przybiega facet:
- Kilogram twarogu prosze!
Sprzedawca dal facetowi ser, po czym facet szybko wybiegl ze sklepu. Pol godziny pozniej ten sam facet przybiega do sklepu:
- Dwa kilo twarogu, ale szybko!
Zdziwiony sprzedawca sprzedal facetowi twarog i facet znowu wybiegl ze sklepu. Po chwili do sklepu znowu przybiega ten sam facet:
- Dwa kilo twarogu, migiem!
Zupelnie zdziwiony sprzedawca sprzedal ser, facet niemal w biegu go zlapal i wybiegl ze sklepu. Sytuacja powtarza sie wielokrotnie w ciagu dnia. Pod koniec dnia, kiedy sprzedawca zamykal juz sklep, przybiega ten sam facet z taczkami:
- Panie, niech pan jeszcze nie zamyka! Prosze mi zaladowac te taczki twarogiem!
Sprzedawca jest juz bardzo zaintrygowany:
- Po co panu az tyle twarogu?!
- Pokaze panu, ale niech pan laduje!
Po chwili obaj wybiegli ze sklepu. Dobiegaja do wykopanej w ziemi dziury i facet zaczyna lopata wrzucac twarog do ziemi. Z dziury dobiegaja glosne odglosy jedzenia, malskania, bekniecia...
- O kurcze, co to takiego? - pyta sprzedawca.
- Nie mam zielonego pojecia, ale to cos za**biscie lubi twarog.

--------

Imprezy a matematyka
- Co to jest pochodna imprezy?
- To ilość alkoholu, jaką można kupić za butelki pozostałe po imprezie...
- A co to jest dobra impreza?
- Jest to taka impreza, której druga pochodna jest różna od zera!

--------

Bajka o morzu, panterze i mieliznie:
Może pan tera mnie liznie?!

--------

- Czy jest mielone?
- Mielim.
- To ja poczekam.
- Nie trzeba, mielim wczoraj.

--------

"Łagodne odzywki"

Delikatne wskazanie osobie, żeby się odchrzaniła:
- Pani elokwencja nie obliguje mnie do zaprzestania konwersacji ze współistniejącym przedstawicielem wspólnoty ludzkiej, z którym aktualnie prowadzę dysputę o charakterze definitywnie prowadzącym do rękoczynów.

Delikatne wskazanie osobie, że kłamie:
- Wydaje mi sie, iz Pan sie myli, i to nie bez udzialu swiadomosci.

--------

"Chce umrzec spokojnie, we snie - tak jak moj dziadek, a nie wrzeszczac z przerazenia tak jak jego pasazerowie."

--------

Do siedzącej pod ścianą w dyskotece dziewczyny podchodzi przystojny chłopak:
- Zatańczysz następny taniec?
- Oczywiście!
- To świetnie, nareszcie będę miał gdzie usiąść.

--------

- Jaka jest różnica między oponami a murzynami?
- ???
- OPONY NIE śPIEWAJą GDY SIĘ NA NIE ZAKŁADA ŁAŃCUCHY...

--------

Student zdaje egzamin. Profesor chce odesłać go na inny termin z pałą. Delikwent prosi o ostatnią szansę:
- Jeśli przejdę po ścianie i suficie, dostanę trójkę?
Profesor z niedowierzaniem zgadza się. Student przechodzi po scianie i suficie. Słowo się rzekło, już chce wpisywać 3 ale student dalej marudzi:
- Jeśli zacznę fruwać po pokoju, dostanę 4?
Profesor z zaciekawieniem zgadza się. Student zaczyna fruwać po pokoju. Profesor już chce wpisywać 4 ale student wciąż nie daje mu spokoju:
- Jeśli nasikam na pana, a pan pozostanie suchy, dostanę 5?
Profesor z jeszcze większym zaciekawieniem zgadza się. Student staje na biurku i sika na profesora. Ten krzyczy cały mokry:
- Panie, co pan???!!!
- Dobra, niech bedzie 4...

--------

Wiele lat temu Jaruzelski udał się z wizytą do Regana. Rozmawiają sobie, a Jaruzelski pyta:
- Słuchaj Ronny, jak ty to robisz, że u ciebie wszystko chodzi jak w zegarku?
Regan wyjaśnia, że sekret leży w dobrze zorganizowanej administracji i zdolnych ludziach. Postanawia zaprezentować Jaruzelowi jakich to ma zdolnych ludzi.
Łączy się ze swą sekretarką i mówi:
- Bush do mnie!
Po chwili zjawia się Bush. Regan mówi:
- Bush, mam dla ciebie zadanie. Odpowiedz mi, kto to jest: urodziła go twoja matka, ale to nie jest twój brat, ani twoja siostra.
Bush chwilę się zastanawia i mówi:
- Jeśli to nie mój brat... ani moja siostra... to w takim razie to jestem ja!
- Bardzo dobrze! - mówi Regan, a Jaruzelski kiwa z uznaniem głową.
Po powrocie do kraju Jaruzelski dzwoni do sekretarki i mówi:
- Kiszczak do mnie!
Po chwili zjawia się Kiszczak.
- Kiszczak, mam dla was zadanie. Kto to jest: urodziła go twoja matka, ale nie jest to ani twój brat, ani twoja siostra.
Kiszczak długo się zastanawia po czym mówi:
- Towarzyszu Generale, melduję, że nie wiem, ale obiecuję, że najdalej jutro złapiemy sq*.*syna!
Na to Jaruzelski:
- Nie złapiecie, nie złapiecie...
- Dlaczego, Towarzyszu Generale?
- Bo to jest Bush.

--------

Bill wybiera się na poranny jogging zimą.
Biegnie, biegnie, nagle widzi jakiś napis na śniegu.
Patrzy a tu: "BILL CLINTON TO DUPEK".
Clinton wkurzył się. Wezwał szefa FBI i kazał mu przeprowadzić śledztwo.
Kilka godzin pózniej przychodzi do niego agent i mówi:
- Panie prezydencie, mam dwie wiadomości - dobrą i złą.
- Najpierw dobrą.
- Analiza próbki moczu wykazała, że to Jesse Jackson (polityczny przeciwnik Clintona, Murzyn) odlewał się na śnieg.
- Hm... A ta zła???
- Jak by to powiedzieć... No... Tego... To charakter pisma Hillary...

--------

Antek kupuje na targu konia.
- Ile pan chce za niego?
- Tysiąc złotych.
- Przecież on jest ślepy!
- Co?! Przejedz się pan nim, to zobaczysz, czy jest zlepy!
Antek wsiada na konia i zaczyna galopować. Koń pędzi przed siebie na oślep, prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na niego, kończąc w ten sposób życie.
Antek wyłazi spod konia i mówi:
- Mówiłem, że jest ślepy!
- Może i ślepy, ale jaki odważny!

--------

Pewnego razu jeden facet opowiedzial drugiemu taki śmieszny dowcip, że on pękł ze śmiechu.
No i toczy się rozprawa o nieumyślne morderstwo... Sędzia prosi oskarżonego, aby opowiedział ten dowcip.
Facet się wzbrania; mówi, że nie chce dalszych nieszczęść. No to sędzia wyznaczył delegację: adwokat, prokurator i milicjant.
Zamkneli ich w dzwiękoszczelnej sali i facet opowiedział.
Adwokat i prokurator pękli, a milicjant wyszedł i powiedział, że w tym kawale nic smiesznego nie było. Faceta uniewinnili....
Po roku w prasie ukazała się notatka:
"Na rogu Alei Jerozolimskich i Marchlewskiego z niewiadomych przyczyn pękł milicjant..."

--------

Diabeł zwabił na skraj przepaści Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
Anglik skoczył. Diabeł podchodzi do Francuza i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
- Nie skoczę.
- Ale teraz jest taka moda.
Francuz skoczył. Diabeł podchodzi do Niemca i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
- Nie skoczę.
- Ale teraz jest taka moda.
- Nie skoczę.
- To rozkaz!
Niemiec skoczył. Diabeł podchodzi do Polaka i mówi:
- Skacz!
- Nie skoczę.
- Gentleman skoczyłby.
- Nie skoczę.
- Ale teraz jest taka moda.
- Nie skoczę.
- To rozkaz!
- Nie skoczę.
- A to nie skacz!
Polak skoczył...

--------

O północy dzwoni wariat do wariata:
- Czy to numer 555 555?
- Nie, to numer 55 55 55.
- A, to przepraszam, że Pana obudziłem.
- Nie szkodzi, i tak musiałem wstać, bo ktoś dzwonił...

--------

Zatrzymuje milicjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widzę, że nie pracujemy - mówi milicjant
- Nie pracujemy - potwierdza student
- Opierdalamy się ?! - mówi milicjant
- Opierdalamy się - potwierdza student
- O!? Studiujemy - rzecze policjant
- Nieeee. Tylko JA studiuję .. - odpowiada student

--------

Polaka Ruska i Niemca złapał Diabeł i mówi:
- Mam dla was trzy zadania:
1) Przejść przez most pod obstrzałem.
2) Przywitać się z niedzwiedziem podając mu ręke (ściskając łapę).
3) Zgwałcić bardzo starą i sprytną Indiankę.
Popatrzeli po sobie zdziwieni i postanowili podołać tym zadaniom. Pierwszy poszedł Rusek, lecz udalo mu się dojść tylko do połowy mostu.
Drugi poszedł Niemiec, przeszedł most lecz gdy wszedł do klatki niedzwiedzia, on go wystraszył.
Następnie poszedł Polak, przeleciał przez most, wpada do klatki, a tam jak nie zacznie się kotłować (poprostu w powietrze wzbiła się kupa kurzu). Ale po jakiejś godzinie z klatki wychodzi zziajany, zdyszany i podrapany Polak i pyta:
- Ty diabeł, to gdzie jest ta Indianka której mam podać łapę ???

--------

Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadlości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic nowego, Jaśnie Panie... No może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek?! Moj ulubiony pies? Jak to się stalo?
- Ano nazarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły???... Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnię?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boską, to i dwór spłonał? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mowiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.

--------

W pociągu siedzi Polak i Murzyn. Polak przyglada się Murzynowi, bo nigdy wczesniej nie widzial Murzyna. Chcial się dowiedziec, skad ten Murzyn jest i pyta:
- Bangladesz?
Murzyn nic. To Polak znow:
- Bangladesz?
Murzyn wstal, otworzyl okno, wyciagnal reke i powiedzial:
- Nie bangla.

--------

Facet przyszedl do szpitala:
- Prosze mnie wykastrowac.
- Jest pan zupelnie pewien???
- Tak.
Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokol lekarzy. Pyta się ich:
- I jak, operacja się udala?
- Udala się. Ale czemu pan tak postapil???
- Niedawno ozenilem się z ortodoksyjna Zydowka i wiecie,...
- To moze chcial się pan obrzezac???
- A co ja powiedzialem?!

--------

Rolnik widzi sąsiada zbijającego z desek pudła różnej wielkości:
- Po co pan to robi?
- A, bo syn pisał z miasta, że złapał syfilisa, a ja nie wiem jakie to duże.

--------

Maz wraca do domu i zastaje w lozku zone z kochankiem. Bez zbednych ceregieli
Wyrzuca kochanka przez okno z pierwszego pietra. Nastepnego dnia to samo.
Kochanek zabandazowany, ale w lozku. Takze wyrzuca go przez okno.
Trzeciego dnia wraca i widzi w lozku kochanka że zlamana reka. Zbliza się do
Niego aby go wyrzucic, a tu kochanek pyta się:
- Czego pan ode mnie chce?
- Przestan pan przychodzic do mojej zony!
- Tak trzeba bylo od razu powiedziec, a nie rzucac aluzjami.

--------

W drodze do nieba spotykaja się dusze dwoch facetow i zaczynaja rozmowe:
- Ja zmarlem przez zimno. No wiesz niska temperatura, organizm nie wytrzymal..
- Ja zmarlem że zdziwienia..
- Jak to że zdziwienia?
- Wracam wczesniej z pracy, widze gola zone w lozku, no to szukam faceta. Sprawdzam pod lozkiem, za szafa, w szafie, na balkonie, w lazience, w kuchni, jednym slowem wszedzie i nie moge go znalezc. I z tego zdziwienia umarlem.
- Oj, zebys ty wtedy zajrzal do lodowki, to obaj bysmy zyli.

--------

Podchodzi pijak do policjanta
- Panie, gdzie tu jest druga strona ulicy.
- No, tam.
- Q*.*a! Jak bylem tam to mi powiedzieli, że tu.

--------

Diabel zlapal Polaka, Niemca i Amerykanina. Dal im po dwie metalowe kulki i obiecal, ze ich wypusci, jesli zrobia z nimi cos, co go zadziwi. Po chwili Niemiec podrzucil jedna kulke w gore i trafil w nia druga.
- No, calkiem niezle - powiedzial diabel.
Amerykanin polozyl na ziemi jedna kulke, a na niej postawil druga. Stala!
- No, to mnie lekko zdziwilo, ale zobaczymy co zrobi Polak.
Niestety, Polak jedna kulke zepsul, a druga zgubil.

--------

Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła:
- Janie!
- Ja też nie!

--------

Hrabia:
- Janie, czy u nas w ubikacji sa dwa sznurki, czy jeden?
- Jeden.
- W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem.

--------

Nauczyciel kazal Jasiowi napisac 100 razy: "Nie bede mowil TY do nauczyciela." Na drugi dzien Jasio przyniosl zeszyt, w ktorym to zdanie bylo napisane 200 razy.
- Dlaczego napisales 200 razy ? Kazalem tylko 100...
- Zeby ci zrobic przyjemnosc, bo cie lubie stary !

--------

Wnuczek poszedl z babcia do kosciola w Zaduszki. Slucha jak ksiadz czyta wypominki:
"Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..."
Chlopiec slucha, slucha, w koncu zaniepokojony ciagnie babcie za rekaw:
"Babciu, chodzmy stad, bo on nas wszystkich zadusi !"

--------

- Mamusiu dzieci w szkole mowia, ze duzo jem.
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj sie to nie prawda, tylko zjedz zupke bo mi wanna potrzebna.

--------

- Mamusiu dzieci w szkole mowia, ze mam dlugie zeby!
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj sie, to nie prawda, tylko nic juz nie mow bo mi podloge rysujesz.

--------

- Mamusiu, dzieci w szkole mowia mi ze mam duze okulary!!
- Jasiu, nie przejmuj sie, zdejmij je w przedpokoju, umyj rece i chodz na obiad.
Po jakims czasie do domu wraca naprany ojciec i od progu wola :
- Cholera jasna, kto tu kolarzowke w przedpokoju postawil!!!

--------

Skarzy sie Jasiu mamie:
- Mamo, dzieci mowia ze jestem wampirem.
- Nie przejmuj sie i jedz szybciej ten barszczyk bo ci skrzepnie!

--------

Przychodzi maly Jas do szkoly ma cala opuchnieta i czerwona twarz, pani sie pyta:
- Co sie stalo Jasiu ?
- Ooossss
- No co sie stalo....
- Ooooosssssaaaaa
- Co osa ?? Ugryzla cie ??
- Nie, tato lopata zabil !

--------

Rodzina je spokojnie obiad, az tu nagle wpada Jasiu i drze sie:
- Mamo, babciu, siosto, Tatus sie powiesil na poddaszu.
Wzyscy rzucaja lyzki i talerze i pedza po schodach na gore, a Jasiu spokojnie :
- Prima apirilis...
No to wszyscy wielkie - UFFFFF -
A Jasiu konczy :
- ... bo w piwnicy.

--------

- Karolinko, czemu placzesz ?
- Aaaa, bo wujek spadl z drabiny i polamal szafke i stlukl lustro....
- I co, zal Ci wujka ? Stalo sie mu cos ?
- Nieeee, ale moj brat to widzial, a ja nieeeeeee.....

--------

- Babciu, jak ci smakowal cukierek ?
- Bardzo dobry.
- Dziwne ! Ania go wyplula, pies go wyplul, a tobie smakowal...

--------

Stoi na korytarzu szkoły podstawowej dziewczynka pierwszej klasy i pali papierosa. Podchodzi do nie wychowawczyni i mówi :
- Aniu! Ty palisz?!?
- Tak, - odpowiada rezolutna Anie - palę.
- I może jeszcze pijesz ?
- A tak, pewnie że pije.
- A od kiedy to tak ??
- A od pierwszego stosunku ...

--------

Na szlaku turystycznym w Puszczy świętokrzyskiej do podziwiającej piękno natury mlodej kobiety podchodzi jakala i się pyta:
- Cz-czy pa-pani się pu-puszcza...
Dostał z całej siły po twarzy, ale niezrażony kończy:
- pu-puszcza świętokrzyska po-podoba?

--------

Przychodzi chłopak do szkoły i mówi do swoich kolegów:
- Byłem u dziewczyny...
- I co, i co???
- Waliłem caaaaaałą noc!!
- Łooo!!!!!!
- ...i nikt nie otworzył :(

--------

Synek mówi do tatusia:
- Całowałem się z dziewczyną!
- I co mówila?
- Nie słyszałem bo uszy mi zatkała udami.

--------

Jasiek przed ślubem bardzo prosił swoja Hanusie, żeby mu się oddała.
- Jasiu, nie oddam ci się, bo chce być do ślubu czysta jak lilia..., a poza tym to po rypaniu zawsze mnie głowa boli.

--------

Chłopak pieści dziewczynę:
On: - Kochanie, czy ty masz piersi?
Ona: - Głupie pytanie, oczywiście ze mam!!!
On: - To czemu nie nosisz???!!!

--------

W parku; na ławeczce; chłopak z dziewczyną...
dziewczyna: zdejmij okulary - porozdzierasz mi rajstopy !
... po chwili zrezygnowana: załóż - liżesz ławkę.

--------

Chodnikiem biegnie przerażona kobieta, a za nią groznie sapiąc wielki mężczyzna. W końcu ona nie ma już sił. Staje, odwraca się do niego i krzyczy:
- Poddaje się, niech mnie pan gwałci, tylko nie zabija!
- Gwałć się pani sama, ja się śpieszę na pociąg!

--------

Chodzi sprzedawca po plaży i krzyczy:
- Biustonosze dziewiętnastki, dwudziestki sprzedaję, biustonosze sprzedaję...
- A piętnastki pan masz?!
- Eee, pani! Na pryszcze to jest oxycort!...

--------

różne | Czerwony Kapturek | Wąchock
Kobiety | lekarze | wojsko | księża | (do góry)


Blondynki
- - - - - - - - - -

- A dlaczego blondynki mają trójkatne trumny?
- Bo po ciemku nogi rozkładają.

--------

- Jaka jest różnica między blondynka a Jumbo-Jetem?
- Nie każdy był w Jumbo-Jecie...

--------

- Jak nazwać szkielet blondynki stojący w szafie?
- Mistrzyni zeszłorocznej zabawy w chowanego...

--------

- Jak zginęła blondynka pijąca mleko?
- Krowa usiadła.

--------

Idzie blondynka ulicą. Nagle obok zatrzymuje się samochód.
- Podwiezć cię?
- Nie, po dwieście pięćdziesiat!

--------

- Dlaczego blondynka potłukła się grabiąc liście?
- Bo spadła z drzewa...

--------

Jadą 3 blondynki windą - nagle coś się zepsuło i winda stanęła między piętrami.
Jedna z nich przerażona zaczęła tłuc w ścianki, ale nic to nie dało.
Druga zrezygnowana usiadła w kacie, wreszcie trzecia po półgodzinnym namyśle mówi:
- To co dziewczyny, krzyczmy razem!!!
A blondynki: - Razem, razem, razem!!!

--------

różne | blondynki | Wąchock | Kobiety
lekarze | wojsko | księża | zwierzęta | (do góry)


Czerwony Kapturek

- - - - - - - - - -

Idzie Czerwony Kapturek przez las do babci i myśli:
- Oj, żeby tylko nie spotkać wilka, bo jak mówiła babcia pewnie mnie zgwałci...
Nagle, z krzaków wyskakuje wilk. Czerwony Kapturek przerażony tym co się zaraz stanie (wg słów babci), powoli ściąga majtki, a wilk na to:
- Co ty, co ty... srać tu przyszłaś???? Dawaj koszyczek!!!!

--------

Idzie sobie Czerwony Kapturek. Idzie, idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł Czerwony Kapturek. do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po leśniczego - Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić, wilka nie ma, bajka nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają, Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka:
- Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest?
Wilk na to:
- Dajcie wy mi wszyscy spokój Jestem kompletnie zje*.*y. Cala noc tańczyłem z Costnerem.

--------

Idzie Czarwony Kapturek ścieżką, patrzy a z krzaków wystaje głowa Wilka.
- Wilku czemu masz takie wielkie oczy?
- Kurde, nawet się spokojnie wysrać nie można...

--------

różne | blondynki | Czerwony Kapturek
Kobiety | lekarze | wojsko | księża | zwierzęta | (do góry)


Wąchock

- - - - - - - - - -


- Dlaczego w wachocku na dyskotece tancza na bosaka ?
- Bo sluchaja muzyki w sasiedniej wsi.

--------

- Czemu w Wachocku, w kosciele sa takie dziury w posadzce ?
- Ksiadz im kazal szukac korzeni wiary.

--------

- Dlaczego w Wachocku wybudowali dwupasmowa autostrade ?
- Bo budowali z dwoch stron i sie nie zeszli...

--------

- Dlaczego kolo kosciola w Wachocku jest dol gleboki na ok. 20 m?
- Bo o tyle za dlugi byl sznur, ktory kupiono do dzwonu.

--------

- Dlaczego w Wachocku sa 4 mosty ?
- Bo dopiero za czwartym razem trafiono na rzeke.

--------

- Dlaczego w Wachocku krowy na pastwiskach chodza w kaskach ?
- Bo codziennie rano soltys odwozi je na pastwisko na swoim motorze.

--------

różne | blondynki | Czerwony Kapturek | Wąchock
lekarze | wojsko | księża | zwierzęta | (do góry)


Kobiety

- - - - - - - - - -

Jakie są rodzaje kobiet?
1. Rusałki - ten mnie rusał, tamten rusał.
2. Damy - temu damy, tamtemu damy.
3. Kotki - ten mnie miał, tamten miał.
4. Złote rybki - rypią się jak złoto.
5. Słomiane - rżną się, jak sieczka.
6. Pobożne - najchętniej leżą krzyżem.
7. Dziecinne - co do rączki, to do buzi.
8. Chemiczne - rozkładają sę w temperaturze pokojowej.
9. Partyjne - przyjmują wszystkich członków.
10. Domatorki - byle komu, aby w domu.

--------

Kobieta: analiza fizyko-chemiczna
Temat Analiza Chemiczna
Przedmiot badań Kobieta
Symbol Ko
Odkryta przez Adama
Waga atomowa średnia oczekiwana 59 a.j.m. (atomowych jednostek masy), ale znane są izotopy od 50 do 80 a.j.m.
Występowanie Nadwyżki ilościowe w obszarach zurbanizowanych.


Właściwoci chemiczne
a) Wykazuje duże powinowactwo ze złotem (Au), srebrem (Ag), platyną (Pt), szlachetnymi i półszlachetnymi kamieniami i minerałami
b) Zdolna do absorbowania wielkich ilości drogich substancji.
c) Może samorzutnie eksplodować jeśli pozostawić ją samą w obecności mężczyzny.
d) Nierozpuszczalna w cieczach, ale jej aktywność wzrasta po nasączeniu etanolem.
e) Ulega naciskowi tylko we właściwej płaszczyznie krystalograficznej.

Własności fizyczne
a) Powierzchnia zwykle pokryta warstwą barwników.
b) Wrze i zamarza bez wyraznej przyczyny.
c) Topi się po jej właściwym potraktowaniu.
d) Gorzka, jeśli używać jej niewłaściwie.
e) Znajdowana pod różnymi postaciami - od czystego metalu do pospolitej rudy.

Zastosowanie
a) Wysoce dekoracyjny element, szczególnie w samochodach sportowych.
b) Przedstawicielka silnych reduktorów pieniędzy.
c) Pomocna przy wypoczynku.

Testy:
a) Czysty egzemplarz przybiera odcień różowy, jeśli jest odkryty w naturalnej postaci.
b) Zielenieje jeśli obok niej znajduje się lepszy izotop.
c) Wysoce niebezpieczna w niedoświadczonych rękach.
d) Niemożliwe posiadanie więcej niż jednego trwałego izotopu.

--------

różne | blondynki | Czerwony Kapturek | Wąchock
Kobiety | wojsko | księża | zwierzęta | (do góry)


Lekarze

- - - - - - - - - -

Przychodzi facet do urologa i mowi:
- Panie doktorze, spuchlo mi jadro.
- Prosze pokazac.
- Ale niech pan doktor mi obieca ze nie bedzie się smial.
- Alez etyka lekarska mi nie pozwala, oczywiscie ze nie bede.
Pacjet wyjmuje jedno jadro, wielkosci duzego jablka, a doktor ryczy ze smiechu. Pacjent:
- A widzi pan, za to nie pokaze panu tego spuchnietego.

--------

Pyta się facet swojego kolege o dobrego stomatologa. Tamten mu odpowiada:
- Znam swietnego, ale on jest Anglikiem.
- Spoko, spoko, poradze sobie.
Przychodzi wiec na wizyte, siada na fotelu i pokazujac lekarzowi szczeke mowi:
- Tu!
Dentysta wyrwal mu dwa zeby. Na drugi dzien znow spotykaja się obaj faceci i pierwszy mowi:
- Kurcze, jakis glupi ten dentysta. Ja mu pokazuje bolacy zab, mowie tu, o on wyrywa mi dwa...
- Ale ty glupi jestes. Two po angielsku znaczy dwa...
- Aaa, bylo tak od razu, nastepnym razem cos wymysle.
Przychodzi wiec na wizyte, siada na fotelu, wskazuje zab i mowi:
- Ten!

--------

- Czy byl dzisiaj stolec? - pyta lekarz pacjentki w czasie obchodu.
- A krecil się tu jakis facet, ale się nie przedstawil.

--------

- Dostaniesz, jak bedziesz grzeczny - mowi chirurg przed operacja.
- Do kogo pan to mowi, doktorze? - pyta się pacjent.
- Do tego kota, ktory siedzi pod krzeslem.

--------

Przychodzi facet do lekarza z sinym jednym jadrem.
- Panie doktorze co mi jest?
Lekarz zbadal go i wydal diagnoze:
- To rak, trzeba jak najszybciej amputowac.
Operacja odbyla się, jednak po niedlugim czasia ten sam facet przychodzi do lekarza.
- Panie doktorze ja się boje mam sine drugie jadro i czlonka...
- No tak zlosliwa odmiana trzeba natychmiast amputowac.
Podobnie jakis czas po wyjsciu ze szpitala ten sam facet zglasza się do lekarza:
- Panie doktorze,ja mam sine cale podbrzusze
Lekarz zbadal go dokladnie po czym powiedzial:
- Mam dla pana dobra wiadomosc, to nie rak to jeansy panu farbuja...

--------

Przychodzi starszy goscio do lekarza i mowi:
- Panie doktorze. Jestem wprawdzie troche podstarzaly, ale chcialbym jeszcze miec dziecko.
Lekarz na to:
- To nic dziwnego, zdarzaly się juz takie przypadki, ale zeby byc pewnym musimy zbadac pana nasienie. Prosze tu jest sloiczek (podaje mu malego Twist-off'a), pojdzie pan za ten parawan i zrobi co trzeba.
Dziadek wybral się za parawan. Po chili slychac ciche pojekiwania, z czasem zmieniajace się w w jakies niesamowite odglosy wysilku, parawan zaczyna się niebezpiecznie chwiac. Nagle wszystko cichnie. Goscio wychodzi z za parawanu. Wyglada jak obraz nedzy i rozpaczy. Mowi:
- Panie doktorze. Probowalem prawa reka, probowalem lewa reka i za cholere nie moge odkrecic tego sloika.

--------

Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze, brzuch mnie boli...
- Dam panu 3 czopki, na rano, poludnie i wieczor...
Wrocil goscio do domu i mysli:
"Wezme od razu 3, to szybciej bede zdrowy", po czym lyknal wszystkie.
Nastepnego dnia facet z ciezkim bolem brzucha przychodzi do lekarza:
- Panie doktorze, boli mnie jeszcze bardziej...
- Dam panu 2 silniejsze czopki, jeden na rano, drugi na wieczor...
Wrocil gostek do domu i znowu lyknal oba...
Nastepnego dnia faceta w stanie ciezkim przywiozlo do lekarza pogotowie.
- Tym razem dam panu supersilny czopek do uzycia po poludniu.
Gostek nie mogl juz wytrzymac, wiec lyknal czopek zaraz po powrocie do domu.
Nastepnego dnia faceta w szpitalu odwiedza wkurzony lekarz:
- Panie, lykales pan te czopki czy co?
- Nie! W dupe se wsadzalem!

--------

W sali operacyjnej pielęgniarka zwraca się do lekarza:
- Panie doktorze, to już trzeci stół operacyjny, który pan zniszczył w tym miesiacu. Proszę nie ciać tak głęboko.

--------

Orkiestra symfoniczna gra V symfonię Beethovena. Nagle rozlega się donośny głos:
- Czy na sali jest doktor?
-.....
- Pytam się, czy na sali jest doktor?
-.....
- Ludzie, czy nie słyszycie, pytam się czy na sali jest doktor?
Orkiestra umilkła. W pierwszym rzędzie podnosi się mężczyzna i mówi:
- Ja jestem lekarzem o co chodzi?
- Fajnie graja, doktorku, nieprawdaż?

--------

Przez park przynalezacy do domu wariatow idzie ordynator i spostrzega pacjenta siedzacego na lawce i walacego się kamieniem w glowe...
- Co robisz???
- Narkotyzuje się!!!
Idzie wiec dalej, a tam kolejny wariat siedzi i tlucze w swoja glowe dwoma kamieniami...
- Co robisz???
- biore podwojna dawke dzisiejszej dzialki...
Poszedl ordynator dalej wzruszajac ramionami, a tu patrzy, a na kupie kamieni siedzi trzeci wariat i rozglada się wokol...
- A Ty co robisz????
- Sprzedaje narkotyki....

--------

Lekarz w szpitalu psychiatrycznym bada trzech swoich pacjentow.
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta pierwszego.
- Piec tysiecy - pada odpowiedz.
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta drugiego.
- Piatek - odpowiada chory.
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta zupelnie zrezygnowany trzeciego pacjenta.
- Cztery.
- Swietnie! - wykrzykuje uradowany lekarz. - Prosze powiedziec, w jaki sposob uzyskal pan ten wynik?
- To proste - odpowiada chory. - Podzielilem piec tysiecy przez piatek.

--------

Do gabinetu ginekologicznego wchodzi mloda kobieta, w srodku zastala dwoch mezczyzn w bialych fartuchach.
- Ja na badania!
- Niech się pani rozbierze.
Najpierw jeden z mezczyzn ja przebadal, a potem drugi.
- I co? W porzadku? - pyta pacjentka.
- Nic zlego nie zauwazylismy, ale niech pani lepiej poczeka na lekarza, bo my tu tylko okna malujemy!

--------

różne | blondynki | Czerwony Kapturek | Wąchock
Kobiety | lekarze | księża | zwierzęta | (do góry)


Wojsko

- - - - - - - - - -

- Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? - pieni sie kapral.
- Bo ziemia jest okragla - mowi jeden z zolnierzy.
- Kto to powiedzial?!?!
- Kopernik.
- Kopernik wystap!
- Przeciez umarl.
- Czemu nikt mi o tym nie zameldowal ?

--------

Spadajacy jak kamien spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi:
- Moj sie nie otworzyl ! Szczescie, ze to tylko cwiczenia !

--------

Na komisji wojskowej pytaja poborowego:
- Do you speak English ?
- Hee ???
Pytaja nastepnego:
- Do you speak English ?
- Hee ???
I nastepnego:
- Do you speak Eglish ?
- Yes, I do.
- Hee ???

--------

Po zakonczeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzaja wspolne manewry. Do sali, w ktorej zgromadzili sie zolnierze obu nacji wchodzi amerykanski sierzant i mowi:
- Dzisiaj cwiczymy skoki z malych wysokosci - pulap 200 metrow.
Na to Rosjanie wpadaja w panike. Po naradzie jeden z nich wystepuje i pyta czy nie mogliby skakac ze 100 metrow. Zdziwiony sierzant odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwina sie nam spadochrony!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Ooo!? To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?

--------

Podczas zbiorki kompanii kapral mowi do zolnierzy:
- Ci, co znaja sie na muzyce - wystap!
Z szeregu wystepuje czterech.
- Pojdziecie do kapitana. Trzeba mu wniesc pianino na osme pietro.

--------

Kapral szkoli szeregowcow:
- Woda wrze w temperaturze 90 stopni.
- A nas uczono w szkole, ze woda wrze w temperaturze 100 stopni !
- Niemozliwe! - mowi kapral sprzwdzajac cos w swoim notesie.
- Tak, macie racje. Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a 90 stopni to kat prosty!

--------

Zolnierz pisze z koszar list do ojca, ze dostal syfilisa. Ojciec odpisuje mu:
"Ja sie tam synu nie znam na tych waszych wojskowych odznaczeniach, ale nos to z honorem".

--------

różne | blondynki | Czerwony Kapturek | Wąchock
Kobiety | lekarze | wojsko | zwierzęta | (do góry)


Księża

- - - - - - - - - -

Ksiądz i siostra zakonna grają w golfa. Ksiądz bierze kija i uderza w piłkę która toczy się w bok i nie wpada do dziury.
- A niech to wszyscy Diabli!!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy wściekły ksiądz.
- Jak ksiądz tak może? - pyta się zawstydzona siostra - tak nie można... co na to Pan powie?
Ksiądz patrzy się na zakonnicę spod oka i przeprasza... już tak nie powie więcej.
Idą do następnej dziury i podobnie jak wcześniej ksiądz nie trafia:
- A niech to wszyscy Diabli!!! Nie trafiłem!!! - znowu rzecze ze złością.
- Bracie, jaki to wstyd pobożnemu tak mówić - upomina go nieco zdenerwowana już siostra.
- Ok... już nie będę, jeśli jeszcze raz tak powiem niech piorun z nieba zleci i w łeb mnie trzaśnie.
Poszli do następnej dziury, ksiądz znowu nie trafił:
- A niech to wszyscy Diabli!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy ze złością.
Wtem ciemno się zrobiło na świecie, coś zahuczało, zamruczało i piorun z nieba zleciał i walnął siostrę w łeb. A z nieba słychać jęk:
- A niech to wszyscy Diabli! Nie trafiłem!!!...

--------

Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową!
Ksiądz szepce do kościelnego:
- Poprowadz za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym zdążył wrócić na zakończenie!
Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
- Staaacjaaa dwuuudziieestaaa piąątaa! Szymon Cyrenejczyk poślubia świętą Weronikę!

--------

Księdzu ginęła mąka. Podejrzewał organistę, więc postanowił dobrać się do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonału, a ksiądz bez wstępów pyta:
- Nie wiesz, kto mi mąkę kradnie?
- Co ksiądz mówi?
- Kto mi mąkę kradnie?
- Tu nic nie słychać - odpowiada sprytny organista.
- Co ty opowiadasz!
- Zamieńmy się miejscami, to zobaczymy.
Zamienili się miejscami.
- A nie wie ksiądz, kto zaleca się do mojej żony? - pyta Antek.
- Rzeczywiście, tu nic nie słychać.

--------

Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj policjanci:
- Dokumenty, proszę!
Ksiądz im daje dokumenty.
- Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- Co ksiądz wozi?
- Boiler do zakrystii.
- Hmm.. Niech Ksiądz jedzie.
Po chwili, policjant pyta się kolegę: - Ty! co to jest boiler do zakrystii?
A drugi: - Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię.

--------

różne | blondynki | Czerwony Kapturek | Wąchock
Kobiety | lekarze | wojsko | księża | (do góry)


Zwierzęta

- - - - - - - - - -

Misiu z zajączkiem siedzą w jednej celi. Misiu siedzi w kącie, a zajączek cały czas biega.
- Misiu uciekajmy stad, oni nas zabija !
- Zajaczku usiadz sobie, jestes ze mna, nic ci nie zrobia.
Zajaczek jednak po chwili wstaje i znow chodzi.
- Misiu uciekajmy oni nas zabija !
- Zajaczku uspokoj sie i siadaj.
Zajaczek siada. Otwieraja sie drzwi do celi wchodzi wielblad. A zajaczek:
- Misiu uciekajmy, zobacz co oni zrobili z tym koniem !

--------

Idzie zajaczek przez las i zobaczyl malenka dziurke w ziemi. Podchodzi i wola:
- juuuuuuhuuuuu....
Cos mu odpisnelo "juuuuuhuuuuu" i wyskoczyla myszka.
Zajaczek idzie dalej i zobaczyl wieksza dziurke, podchodzi i wola:
- juuuuhuuuu....
Cos mu odpowiedzialo "juuuuhuuuu" i wuskoczyl kroliczek.
Zajaczek idzie dalej i zobaczyl jeszcze wieksza dziure, podchodzi i wola:
- juuuuuhuuuu....
Cos mu odpowiedzialo "juuuuhuuuu" i wyskoczyl lis, wiec zajaczek dal noge.
Idzie dalej a tam jeszcze wieksza dziura, podchodzi i wola:
- juuuuhuuuu....
Cos mu odpowiedzialo "juuuuuuhuuuu" i wyskoczyl niedzwiedz.
Zajaczek idzie dalej i widzi ogromna dziure. Podchodzi i wola:
- juuuuuuuuuhuuuuuu....
Cos mu odpowiedzialo "juuuuuuuhuuuuuuuu" i przejechal go pociag.

--------

Siedzi zajaczek i cos pisze. Podchodzi wilk:
- Zajaczku, co piszesz ?
- Doktorat o wyzszosci zajaczkow nad wilkami !
- Ja ci zaraz !
I za zajacem w krzaki. Zakotlowalo sie i wychodzi potargany wilk. Za nim niedzwiedz:
- Trzeba sie bylo zapytac, kto jest promotorem !

--------

Jedzie zajaczek z niedzwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar. To niedzwiedz schowal zajaczka do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet. Kanar sie pyta:
- A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki ?
Niedzwiedz uderza sie w piers, wyciaga splaszczonego zajaczka i mowi:
- Zdjecie kolegi.

--------

Dzwonek do panstwa sloni. Otwiera slon, nikogo nie ma. Tuz po zamknieciu drzwi kolejny dzwonek. Slon pomyslal, ze moze sie wlacznik zepsul. Otworzyl drzwi, spojrzal, a na pstryczku siedzi mrowka i odzywa sie grubym glosem:
- Dobry wieczor, Czy jest slonica ?
- Nie ma.
- To prosze przekazac, ze byl Ryszard.

--------

Przychodzi zajaczek do sklepu niedzwiedzia:
- Jest chleb dwukilogramowy ?
- Nie, jest jednokilogramowy..
Nastepnego dnia:
- Jest chleb dwukilogramowy ?
- Nie, jest jednokilogramowy..
Niedzwiedz postanowil upiec chleb dla zajaczka.. Przychodzi zajaczek:
- Jest chleb dwukilogramowy ?
- JEST !!!
- To poprosze polowe..

--------

Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnostwo zwierzat: niedzwiedzie, lisy wilki, jeze itp... Przez kolejke przepycha sie zajac. Rozpycha inne zwierzeta lokciami, wreszcie jest na poczatku kolejki! W tym momencie lapie go niedzwiedz i mowi: "Ty zajac, gdzie sie wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zajac znowu sie przepycha, ale znowu lapie go niedzwiedz i odrzuca na koniec. Zajac powtarza swoj wyczyn jeszcze kilka razy, ale za kazdym razem niedzwiedz wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolaly Zajac otrzepuje sie z kurzu i mowi do siebie:
"Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu !"

--------

W przydroznym rowie siedzi jez i je sniadanie. Przykical zajaczek.
- Co jesz ?
- Co zajac ?

--------

Idzie zajaczek lasem i widzi jak krowa wlazi na drzewo. Pyta sie:
- "Ty krowa po co wlazisz na drzewo ?"
A krowa:
- "Sliwek chce troche pojesc !"
Pomyslal zajaczek 'glupia krowa' i poszed dalej. Po chwili mysli sobie " zaraz,zaraz przecierz to byla sosna"
Wraca do krowy i mowi:
- "Ty krowa ale to jest sosna "
A krowa mu na to :
- " Spoko spoko sliwki mam w torbie!!!"

--------

Idzie sobie mamut przez pustynie i nagle stratowalo go stado sloni. Wstaje z trudem i rozgoryczony mowi:
- Ach, ci skinhead'zi !

--------

koniec
 

 

Data ostatniej aktualizacji TEJ strony: 2001.01.01